Dźwięki smażenia hot-dogów na Statoilach, czyli randka z synem.

IMG_2397

Taka randka mi się przytrafiła z synem. No może nie było to „kino, kawiarnia i spacer”, ale „teatr, hot-dogi i jazda” (śpiewać na melodię „Umówiłem się z nią na dziewiątą”).

Każdy ma taką Wróżkę Zębuszkę na jaką zasłużył. My mieliśmy Wiedźmę. A nawet sami wybraliśmy się do niej. I nie do jakiejś tam chaty na kurze-pazurze a do pałacu! :) Wyposzczeni i głodni kulturalnych doznań w wielkim mieście pojechaliśmy do PeKiNu czyt. Pałacu Kultury i Nauki – prezentu od prawdziwego, wąsatego czarnoksiężnika zza Buga. Zanim jeszcze usiedliśmy przy scenie w Teatrze Studio zdążyłam wyjaśnić mojemu szczerbatemu synowi co oznacza zaklęcie VooVoo. Pani dziennikarka z Koszalina może tego nie wiedzieć (sic!) ale nie ktoś, kto maluchem będąc zasypiał przy „Piosence na b”.
Ale po co to wszystko? Wróć!

IMG_2398                 IMG_2524

Wiedźmę wymyśliła Dorota Masłowska. Ta sama, która dostała Nike zanim została wiedźmą, tzn. matką. „Jak zostałam wiedźmą”, bo tak brzmi tytuł tej opowieści autobiograficznej dla dorosłych i dzieci, wydało rok temu Wydawnictwo Literackie. Idę o zakład, że czytali ją nie tylko rodzice małych dzieci, ale także single, geje i wszyscy, których cieszą dzieci, choćby dlatego że nie są ich;)

Wiedźmę w wersji książkowej połknęłam tuż po jej wydaniu i miałam ogromny apetyt zobaczyć, jak też udało się ją wysmażyć reżyserce – Agnieszce Glińskiej w teatrze Studio. A na scenie same smakowitości aktorskie wraz z zespołem VooVoo grającym na surowo.
Wiedźmę graną przez Kingę Preis chce się zjeść! Jest tak idealnie wyważona, że palce lizać. Żadne granie pod publiczkę lub „mruganie” do dzieci, jakby wątpiło się w ich inteligencję. Kostek z uśmiechniętą michą patrzył na Bogusia granego przez Łukasza Simlata. I muszę przyznać, że chłopak grany przez niego jest faktycznie do schrupania. A o czym cała ta uczta dla ducha dorosłego i malucha? Dla mnie ciut o tym, jak to można faktycznie czasem oszaleć i owiedźmić się wychowując dzieci. Jak zachować balans pomiędzy zjedzeniem ich przez nas, jak w przypadku wiedźmy szukającej niegrzecznego dziecka na zupę, a bycie zjedzonym przez rozpuszczonego „bachora” gdzieś pomiędzy wafelkiem, chipsem czy kolejnym Angry Birdsem. Na szczęście istnieją „bachorołapy”, które jak nazwa wskazuje są pomocne w rozwiązaniu problemów wychowawczych. Jak go skonstruować? Fotka poniżej z programu teatralnego. Jest mi to bliskie, bo zwykle też gryzmolę, gdy zaczyna mi się ulewać;)

IMG_2399

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 
Facebook IconYouTube IconZobacz nas na G+Zobacz nas na G+Zobacz nas na G+